Molestowanie seksualne a mobbing

Fot. Shutterstock
Reportaże dotyczące molestowania seksualnego znacznie częściej pojawiają się w mediach, niż np. te o mobbingu, czy dyskryminacji. Zauważyliście może taką prawidłowość?

Wydaje się, że molestowanie jest łatwiejsze do uchwycenia: ktoś kogoś dotknął wbrew jego woli, ktoś komuś rzucał aluzje seksualne. I oto, czarno na białym, każdy z nas dostrzega w tym niepożądane zachowania. Podtekst seksualny dobrze się sprzedaje, większość osób z ciekawością zapozna się z taką historią. Niektórzy będą się doszukiwać wątków, które pozwolą im na stwierdzenie, że: „sama się o to prosiła, mogła nie nosić obcisłych spodni do pracy”. Standardowe komentarze, które są dokładnie takim samym aktem przemocy, jak zachowania osoby, która molestuje.



Problem w tym, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, czy dane zachowanie już jest, najprościej mówiąc, niestosowne. Czy kiedy przełożony proponuje swojej podwładnej wieczorne wyjście na drinka, to już jest molestowanie seksualne? Czy kiedy pracownik nachyla się nad biurkiem kolegi z zespołu, który właśnie siedzi na krześle, i prosi go o wytłumaczenie tabelki z rozliczeniem budżetu, to już jest molestowanie seksualne? Czy kiedy przełożona proponuje swojemu podwładnemu lunch w godzinach pracy, to już jest molestowanie seksualne? Czy jeśli pracownik bacznie przygląda się koleżance z działu, przejeżdża wzrokiem po jej ciele od stóp do głów, to …?

A czy jeśli przełożony mówi swojej podwładnej, że świetnie dziś wygląda. A kiedy manager wchodzi na spotkanie zespołu i wita zebranych słowami: „wspaniale jest prowadzić spotkania w gronie takich pięknych pań”, to…?

Prawda jest taka, że odpowiedź na każde z tych pytań może zależeć od tego, jak zostanie ono zrozumiane przez odbiorcę danych zachowań. Być może jest gdzieś pewien mężczyzna, który zabiega o względy swojej przełożonej i jej zaproszenie na lunch będzie dla niego równoznaczne z otwarciem nowego etapu w ich znajomości. Dla kogoś innego może to być postawienie go w dwuznacznej, trudnej sytuacji. Kontekst i intencje będą się różnić w każdym przypadku, każda sytuacja będzie inna.

Najważniejsze jest jednak to, że dopóki osoby znajdujące się w takiej sytuacji czują się komfortowo, to nie ma problemu. Jeśli szef zespołu, czy też ktokolwiek inny, będzie komplementował urodę swoich podwładnych/koleżanek z pracy, a one będą się czuły docenione i piękne, to wszystko w porządku. Jeśli któraś z nich uzna, że nie życzy sobie takich komentarzy pod swoim adresem, a jej potrzeba zostanie uszanowana, to również sprawa się zakończy.

Molestowanie seksualne zaczyna się wtedy, kiedy odbiorca danych zachowań o podtekście seksualnym, nie akceptuje ich. Okazuje się, że problem nie dotyczy tylko kobiet, a głównie w taki sposób mówi się o tym zjawisku. Badania publikowane na BIQdata pokazują, że skala problemu molestowania jest niemalże identyczna u kobiet, jak i u mężczyzn.

Co ciekawe, z danych wynika również, że to mężczyźni, częściej doznają takich zachowań w miejscu pracy! Może tak być w związku z zależnościami zawodowymi:
relacja przełożony-podwładny zakłada nierównowagę sił, a wtedy dużo łatwiej o incydenty o charakterze przemocowym.

Z mojego doświadczenia pracy z ludźmi, którzy doznawali molestowania seksualnego w miejscu pracy wynika, że zwykle akty przemocy seksualnej przenikają się z innymi formami znęcania się. Tym samym aluzje/ zachowania seksualne mogą z czasem zamienić się w mobbing, czy też dyskryminację.

Pierwszą linią obrony zawsze powinno być asertywne chronienie własnych granic, ponieważ dzięki temu chronimy godność osobistą i pokazujemy drugiej stronie, że nasza strefa komfortu została przekroczona. To naprawdę może pomóc.

Jeśli jednak nie, warto chwycić za telefon i skonsultować się z kimś, kto pracuje w stowarzyszeniu antymobbingowym (jest ich kilka na terenie kraju i z reguły oferują bezpłatną pomoc, a zadzwonić można z każdego miejsca w Polsce). Niestety nie ma uniwersalnych rad i rozwiązań takich sytuacji, ponieważ każda z nich jest inna. Praca i jej efekt, czyli pensja na koncie, to kwestie egzystencjalne, a lęk przed ich utratą często hamują nas przed podjęciem zdecydowanych działań w obronie własnej godności.

Warto jednak podjąć decyzję o tym, czy będziemy tkwić w tej sytuacji dopiero po rozmowie z osobą, która może nam pomóc, ponieważ to nic nie kosztuje.
Trwa ładowanie komentarzy...